Zmiany w stolarce okiennej najlepiej widać wtedy, gdy zestawi się dawne rozwiązania z tym, co dziś uznaje się za standard w budownictwie mieszkaniowym. To nie jest już tylko kwestia wyglądu, zmieniła się technologia, sposób projektowania budynków i oczekiwania użytkowników.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dominowały okna skrzynkowe i tzw. szwedzkie. Były ciężkie, wieloelementowe, często oparte na pojedynczych szybach i dużej głębokości konstrukcji. W praktyce oznaczało to słabą izolacyjność cieplną i ograniczoną szczelność. Współczesne okna są pod tym względem zupełnie innym produktem, stosuje się pakiety szyb zespolonych, wypełnione gazami szlachetnymi, a całość konstrukcji jest znacznie cieńsza i bardziej efektywna energetycznie .
Największa zmiana dotyczy jednak skali. Dawniej okno było otworem w ścianie, dziś coraz częściej ściana staje się tłem dla szkła. Współczesne budownictwo mieszkaniowe wyraźnie idzie w stronę dużych przeszkleń, a nawet całych przeszklonych ścian. To efekt zarówno mody, jak i funkcjonalności, większe doświetlenie wnętrz, lepszy kontakt z otoczeniem i wrażenie przestronności. Nowoczesne profile, szczególnie aluminiowe, pozwalają przenosić duże obciążenia i tworzyć smukłe konstrukcje, które jeszcze kilkanaście lat temu były trudne do wykonania .
Zmieniły się również materiały. Dziś wybór między PVC, drewnem i aluminium nie jest już tak jednoznaczny jak kiedyś. Różnice w parametrach technicznych się zatarły, a producenci oferują rozwiązania o zbliżonej izolacyjności cieplnej i trwałości. Coraz częściej decydują detale: estetyka, możliwości konstrukcyjne czy cena . Do tego dochodzi rozwój technologii, wielokomorowe profile, ciepłe ramki dystansowe, powłoki niskoemisyjne czy zaawansowane systemy okuć.
Wraz z rozwojem stolarki zmienił się także sposób jej montażu. Dawniej okno osadzano w murze w sposób dość prost, dziś montaż jest procesem technologicznym, który musi uwzględniać szczelność powietrzną, izolacyjność cieplną i eliminację mostków termicznych. To szczególnie ważne przy dużych przeszkleniach, gdzie błędy wykonawcze szybko prowadzą do strat energii i problemów eksploatacyjnych.
I tutaj dochodzimy do elementu, który – mimo całej tej rewolucji – w gruncie rzeczy się nie zmienił.
Połączenie okna ze ścianą nadal jest miejscem newralgicznym. To styk dwóch różnych materiałów konstrukcji okiennej i przegrody budowlanej. Różnią się one właściwościami termicznymi, rozszerzalnością, sposobem pracy pod wpływem temperatury i wilgoci. Efekt jest ten sam od dekad, ryzyko powstawania mostków termicznych, pęknięć tynku czy nieszczelności.
Zmieniło się natomiast podejście do rozwiązania tego problemu. Dziś nie zostawia się tego „jak wyjdzie”, tylko stosuje konkretne systemowe elementy. Przykładem są listwy przyokienne BP12 i BP13. Ich zadaniem jest przejęcie naprężeń na styku materiałów, zapewnienie estetycznego wykończenia oraz ograniczenie ryzyka pęknięć i nieszczelności. W praktyce to właśnie te detale decydują o trwałości całej elewacji, a nie tylko parametry samego okna.
Można więc powiedzieć wprost, stolarka okienna przeszła ogromną transformację – od małych, ciężkich konstrukcji do lekkich, wielkoformatowych przeszkleń. Zmieniły się materiały, technologie i skala projektowania. Ale jedno pozostało niezmienne, miejsce styku okna ze ścianą zawsze było i nadal jest najsłabszym punktem całego układu. Różnica polega na tym, że dziś potrafimy ten problem świadomie kontrolować i rozwiązywać go, zamiast ignorować.